Realia pracy wychowawcy

Przywitaj się / Realia pracy wychowawcy
  • Posty: 1
  • Dołączył: 06.06.2019r.
Witam wszystkich,
Byłem wielokrotnie wychowawcą obozu i mam wiele do powiedzenie w tej kwestii: wynagrodzenie za 14 dni waha się średnio od 800-1000 zł netto, za granicą jeszcze mniej; grupy liczą zazwyczaj minimum 15 dzieci, upycha się wszystko do granic możliwości ustawowych; program wyjazdu jest przeładowany, kompletnie nierealny do realizacji w całości; wychowawca nie ma żadnej władzy, uczestnik może napluć na niego i nic nie można z tym zrobić, niesfornych łobuzów trzeba znosić i ignorować bo biuro nie chce odsyłać do domu, żeby nie stracić klienta; żenujący postulat o opiece 24/7, odbieranie podstawowego prawa człowieka i pracownika do odpoczynku; dzieci się stają po prostu O-K-R-O-P-N-E, większości nic nie interesuje, sprawiają wrażenie jakby rodzice zapomnieli całkowicie o ich wychowaniu; kontakt z rodzicami często jest tragiczny, wierzą ślepo w podkoloryzowane bajeczki swoich pociech; przezabawny postulat o odpowiedzialności wychowawców za ciążę - bez zamykania dzieci w pokojach i obserwacji 24/7 zawsze pozostaje taka opcja, upilnowanie jest niemożliwe; w kwestii alkoholu i papierosów to oczywiście przymyka się oko, szczególnie za granicą, bo trzeba by było 1/3 dzieci odesłać do domu, stosuje się prewencję, repetowanie, wiele innych psychologicznych sztuczek, ale koniec końców wszystko się sprowadza do łagodzenia skutków; seks na wyjazdach to w ekstremalnej większości przypadków MIT, oczywiście flirty i eskalacje napięcia seksualnego są zawsze i jest to NORMALNE i zdrowe, ale sam akt potencjalnego poczęcia zdarza się moim zdaniem niezmiernie rzadko; zwyczajem Polaków za świetną robotę nikt nas nie pochwali, natomiast za minimalne uchybienie jest już sroga awantura. Większość wychowawców kończy obóz z nastawieniem - „To był ostatni raz” ale koniec końców często się do tego wraca, bo praca jest niesamowicie satysfakcjonująca, ciekawa i oprócz tych negatywnych aspektów to przywozisz też mnóstwo pozytywnych wspomnień.
Zakończę swój wywód pytaniem retorycznym - czy ktoś w końcu zrobi krok w kierunku poprawy obecnego stanu rzeczy?

Kategorie na forum

Nasi partnerzy:

Strona główna | Współpraca

Copyright © doneta.pl